Noir burlesque - Tom 1 - Recenzja komiksu

    Przenieśmy się do Nowego Jorku, gdzie codzienne życie to walka o przetrwanie w świecie balansującym na granicy dobra i zła. Wielkie biznesy pudrowane rozpustą i narkotykiem mieszają się z brutalnym załatwianiem interesów na ulicy. Pośrodku tej dziwacznej historii pojawia się nasz bohater, który snuje swoją opowieść w iście filmowym stylu. W taki właśnie sposób witają nas pierwsze strony niesamowitego komiksu Noir burlesque autorstwa Enrico Mariniego.

Okładka komiksu
źródło: egmont.pl

    Witajcie w Nowym Jorku zaraz po zakończeniu wojny, mieście, które kojarzy nam się z szalonym okresem amerykańskich filmów akcji. Komiks przedstawia nam losy Weterana Slicka starającego się ułożyć sobie życie na nowo. Wskutek zmian, jakie zaszły na świecie po zakończeniu światowego kryzysu oraz w samym bohaterze głównym nie jest mu łatwo zacząć od zera. Jedyne co mu pozostało to rozdrapane rany, znajomości oraz długi, które ma do spłacenia. W ten sposób Slick jest zawieszony w próżni między prawym podążaniem a układami z mafią. Do tego pojawia się wątek młodzieńczej miłości, co doprowadza do wielu niefortunnych zdarzeń i wplątuje bohatera w niemałe tarapaty. Panna Caprice bowiem podczas nieobecności swojego mężczyzny zmieniła swój obiekt westchnień na Rexa będącego szefem gangu i to właśnie to uczucie sprowadzi na nich niemałe kłopoty.

    Tom 1 jest właściwie bardzo sprytnym przygotowaniem i wprowadzenie do tomu 2, ponieważ poznajemy tutaj wszystkie istotne postacie, układ sil na ulicach New York City jak i to, co buduje oraz motywuje naszego protagonistę. Dostajemy również zależnego szerszego problemu, który będziemy mogli śledzić w części następnej. Pomimo tego sam komiks jest całkiem spójną i zamkniętą historią, którą bardzo przyjemnie się czyta.

Kadr 1

    Fakt faktem opowiadana historia nie należy do specjalnie zawiłych czy lotnych. Jest to raczej opowieść o życiu na ulicy, zakazanej miłości i dążeniu do normalności. Nie mniej braki w głębi fabuły Enrico nadrabia sferą graficzną.

    Układ plansz, niesamowicie dokładne wręcz naturalistyczne kadry utrzymane w monochromatycznej barwie z dodatkiem czerwieni oraz oszczędne dymki sprawiają, że czytając możemy poczuć się jak podczas seansu filmowego. Noir Burlesque to właśnie taki film na papierze, ale nie pierwszy lepszy, a naprawdę wybitne czarno białe dzieło kinematografii. Akcja jest dynamiczna i bardzo obrazowa, przez co łatwo nam wczuć się w klimat Opowieści. Można rzec, że rytm wybijany strunami kontrabasu czujemy na skórze, a cumulusy papierosowego dymu wbijają nam się w nozdrza. Odczucia potęgują niesamowicie wykonane rysunki Mariniego, które są pełne detali, a w scenach erotycznych (tak, bo takie też tu są) iście zmysłowych.

Kadr 2


    Enrico Marini to twórca potrafiący odnaleźć się w wielu settingach, dzięki czemu przygody Slicka nie są oderwane od rzeczywistości, a zarazem bazujące na znanych motywach, przez co nie mamy problemu z przyswajaniem prezentowanych nam informacji.

    Minusy? Cóż… jak na mój gust są tutaj mankamenty, do których jak ktoś bardzo się uprze można się przyczepić. Chyba największym problemem jest tutaj wcześniej wychwalana fabuła, gdyż momentami mknie ona nieubłaganie i niektórych może to przerosnąć. Tutaj zdecydowanie stawiany jest nacisk na sferę graficzną, a nie tekstową. 

Kadr 3

    Tom 1 Noir Burlesque to bardzo artystyczna wizja szarej powojennej rzeczywistości w Stanach. Komiks z pewnością przypadnie do gustu dorosłym fanom filmów kryminalnych i akcji, zwłaszcza tych, że starych czarnobiałych rolek firmowych. Miłośnicy pięknych "widoków" oraz realnych Opowieści też powinni być zadowoleni z tej pozycji. Tak więc jeśli nie szukacie ambitnego komiksu, a jedynie lektury na 1 - max 2 godziny to ta propozycja jest właśnie dla Was. Z pewnością wrócę z Tomem 2!
Kadr 4


Komentarze